Agnieszka Grochala

Agnieszka Grochala

Agnieszko, opowiedz nam swoją historię…

Skończyłam studia inżynieryjne z towaroznawstwa żywności i wyjechałam do Anglii, żeby pracować jako kontroler jakości. Wyjechałam tam z miłości.

Pracując sobie i żyjąc spokojnie, nagle zaczęłam czuć się dziwnie. Zaczęło mi piszczeć w uszach i zaczęłam widzieć odblaski – byłam przerażona. Jeździłam od szpitala do szpitala, aż zrobiono mi podstawowe badania krwi i z poziomu kreatyniny wyszło, że mam niemal całkowicie niewydolne nerki, one działały tylko w 5%. Niestety nie udało mi się wówczas zrobić biopsji, więc do dziś nie wiem, z jakiego rzeczywistego powodu straciłam nerki. W tamtym czasie zmagałam się z olbrzymią nadwagą i nadciśnieniem. Z dnia na dzień przeszłam na dializy, na początku otrzewnowe, ale one mi szkodziły. Było mi bardzo ciężko, więc podjęłam decyzję o powrocie do Polski.

Co działo się w Polsce?

Podjęłam decyzje o studiach z zarządzania inżynierią i produkcji. Uzyskałam tytuł magister inżynier, w międzyczasie przeszłam na hemodializy i po roku miałam przeszczep nerki.

Agnieszko wspomniałaś o dużej nadwadze?

Tak, przestrzegam wszystkich przed otyłością. Samoakceptacja jest bardzo ważna, ale ona jest ważna w momencie, gdy mamy nadwagę, a gdy mamy już otyłość, to jesteśmy chorzy. Ja ważyłam 156 kg i schudłam 90 kg.

To jest imponujący wynik! Powiedz nam, jak udało Ci się to zrobić?

Człowiek  nie radzi sobie zupełnie w tak olbrzymiej otyłości. Moja historia z odchudzaniem jest taka, że ja zaczęłam odchudzać się jeszcze przed wyjazdem do Anglii – wtedy schudłam ze 156 kg do 90 kg i ładnie udawało mi się tę wagę utrzymywać aż do przeszczepu nerki. Jednocześnie z operacją przeszczepienia przyjmowałam tonę leków i natychmiast właściwie wróciłam do wagi 144kg, mimo że uprawiałam sport i znałam się na żywieniu. Nie byłam w stanie nad tym zapanować, więc zdecydowałam się na operację bariatryczną i to mi pomogło.

Zmieniła się jakość mojego życia i już nie muszę tracić energii na walkę z otyłością, mogę skupić się na innych istotnych elementach mojego życia.

No właśnie ciągle stykamy się ze stereotypami, że niepełnosprawność to tylko ta widoczna.

Tak, niestety to prawda. Ja na dializach czułam się bardzo źle, bardzo źle to znosiłam. Można powiedzieć, że na dializach się umiera. Pamiętam, jak jechałam autobusem i zostałam złapana za ramię z poleceniem, że mam wstać, bo jestem za młoda. To okropne, że ludzie nie myślą o tym, że skoro zajmuję miejsce siedzące, to może jestem chora. Po przeszczepie pierwsze lata były trudne. Potrzebowałam czterech lat, żeby dojść do siebie.

Poza chorobą miałaś też swoje normalne życie. Jak ono się potoczyło?

Po przeszczepie, jak już doszłam do siebie, postanowiłam poszukać pracy. Szukałam po hasłach praca zdalna, praca dla osób z niepełnosprawnością i tak trafiłam na BPO Network. Złożyłam CV na stanowiska specjalista ds. zakupów i na rekruter. Dostałam pracę w rekrutacji a potem to już się potoczyło. W BPO uczyłam się wszystkiego, czego tylko mogłam, chciałam wiedzieć więcej i umieć jeszcze więcej w ramach mojej pracy i to zostało docenione. Gdy moja Manager przeszła do innego działu, dostałam propozycję i szansę poprowadzenia działu rekrutacji w BPO Network. Lubię moją pracę.

Agnieszko bardzo dużo stawiasz na rozwój osobisty?

Tak. Jak już osiągnęłam wagę taką, jaką chciałam, okazało się że nie jest to wcale prosta sprawa i zdecydowałam się na terapię dzienną, na której doszłam do wniosku, że to, co studiowałam, było fajne, ale chciałbym się rozwijać. Zdecydowałam się na szkolenie z coachingu a potem na studia z psychologii, zrobiłam studia podyplomowe z psychotraumatologii i z psychologii transportu. Myślę jeszcze o psychoterapii.

Jakie masz plany na przyszłość?

Chciałabym, żeby BPO rozwinęło się i żebyśmy jako Firma mogli zapewnić ludziom godną pracę i adekwatne wynagrodzenia, żebyśmy mogli głośno mówić, że osoby z niepełnosprawnością w pracy to nie tylko te z najwyższą niepełnosprawnością i wynagrodzeniem na poziomie najniższej krajowej. Chciałabym, żeby niepełnoprawność przestała być uważana za coś gorszego.

A prywatnie?

Prywatnie poza ciągłym rozwojem osobistym, obecnie pochłonęło mnie urządzanie nowego mieszkania, do którego wkrótce się przeprowadzam. Kocham zwierzęta. Gdybym mogła, to adoptowałabym wszystkie, myślę też o powiększeniu rodziny.

Masz jakieś przesłanie dla innych osób z niepełnosprawnościami?

Uważam, że dla osób z niepełnosprawnościami nie ma żadnych granic – te wszystkie ograniczenia są tylko i wyłącznie w naszej głowie.